Czy warto kupić patelnię za 500 zł? Test patelni do smażenia bez tłuszczu WOLL + PRZEPIS NA DUTCH BABY




Na wstępie pragnę zaznaczyć, że jest to BARDZO SZCZERA opinia. Bez zbędnego cukierkowania, bo nie o to tu chodzi. 

Swoją drogą dość długo zastanawiałam się czy warto podjąć się testów tej patelni. Produkt, nie oszukujmy się, jest drogi i po prostu bałam się totalnego rozczarowania, a o złych rzeczach pisać nie lubię i po prostu nie piszę. Leżą gdzieś na dnie szafy lub ze łzami w oczach je dojadam (jeżeli jest to jedzenie) bo przecież nie wyrzucę, prawda? 

Tutaj bałam się takiego rozczarowania, tak po prostu. Ale na szczęście było całkowicie na odwrót z czego uwierzcie - naprawdę się cieszę! 


O jakiej patelni jest w ogóle mowa? 


Kilka suchych faktów.

Przeznaczona jest do każdego rodzaju kuchni:
indukcyjnej
elektrycznej 
gazowej 
węglowej

patelnia
Czym się charakteryzują naczynia Saphir Lite firmy WOLL ?
  • Powołoka - Wysoce odporna na zarysowania z wbudowanym kryształami szafiru. Nanokompozyt i technologia NON-STICK zapewnia antyadhezyjność
  • Akutermiczność - Specjalny stop i technologia odlewu zapewniają akutermiczność - idealną absorpcję ciepła. 8 milimetrowe dno gwarantuje optymalną dystrybucję ciepła oraz brak odkształceń nawet przy bardzo wysokich temperaturach.
  • Oprawa uchwytu - Montowana w technologii zatopionego mosiądzu gwarantuje 100% bezpieczeństwa. Jest odpowiedzialna za gromadzenie ciepła i nie nagrzewanie się uchwytu.
  • Lity uchwyt - Służy do bezpiecznego podnoszenia naczyń
  • Szklana pokrywa - Wykonana z hartowanego i polerowanego, żaroodpornego szkła. Służy do energooszczędnego gotowania/pieczenia w temp. do 250 °C.
  • Wzmocniona krawędź dla zachowania czystości podczas gotowania.

MOJE WRAŻENIA

Pierwsze co to WAGA. Ależ ona ciężka! A podobno im cięższa patelnia, tym lepsza :)
Mimo, że waży zapewne więcej niż ja (żarcik) trzyma się ją super w ręce. Posiada grube dno (8mm) i ogólnie... jest śliczna. Naprawdę, nigdy nie pomyślałabym, że patelnia może mi się aż tak spodobać już z samego wyglądu. 
Kolejna rzecz, która od razu mi się spodobała to odpinana rączka i możliwość wkładania patelni do piekarnika. Jako studentka cenię sobie takie rozwiązania bardzo, bo dzięki temu mam dwa w jednym - patelnię i naczynie żaroodporne. Smażę sobie coś na patelni, posypuje serem i do piekarnika. No bajka. 
Jako, że cenię sobie zdrowe odżywianie to na myśl o "smażeniu be tłuszczu" zaświeciły mi się oczy.
Więc do dzieła...

PATELNIA W AKCJI

SMAŻENIE BEZ TŁUSZCZU, NAGRZEWANIE SIĘ I ZMYWANIE:

Na pierwszy rzut poszły pancakes. Zazwyczaj robię je na patelni do smażenia naleśników bo wtedy nie potrzebuję do smażenia tłuszczu, a gdy wrzucałam je wcześniej na "zwykłe patelnie" to nie było opcji by je przewrócić, zawsze musiałam dodać chociaż te kilka kropel oleju. 
Na patelni tytanowej usmażyły się super i przede wszystkim - równomiernie. Nagrzewa się ona w każdym miejscu tak samo, a nie jak normalne - na środku piekło, po bokach czyściec. 

Drugą próbą dla patelni był kurczak. Zamarynowany wcześniej, w odrobinie oleju sezamowego i przyprawach. Pokrojony i wrzucony na rozgrzaną patelnię. Gotowy po dosłownie chwili. 

I tutaj pojawia się nowa sytuacja... O tyle co po smażeniu pancakes przetarłam patelnię szmatką i była czysta to tu w grę już musiało wejść zmywanie. 
Na patelni zostało trochę przypraw z kurczaka i ktoś to umyć musiał. A, że zmywać nienawidzę to przypomniałam sobie o patelni dopiero gdy jej potrzebowałam. Rzucona w otchłań zlewu. Oczywiście wcześniej nienamoczona... 
Łzy, zgrzytanie zębów... Nie doczyszczę, no nie doczyszczę. Spędzę tu cały wieczór. Biorę gąbkę, kropla płynu, ciepła woda i zaczynam walkę... Która po 3 sekundach była zakończona.
Serio, mistrzostwo świata. Ideał dla osób nienawidzących zmywać. Pach, pach, czysta. I uwierzcie, to nie był jednorazowy incydent, ją naprawdę zmywa się błyskawicznie. 

Patelnia super też się sprawdza do robienia fit pizzy z patelni. Robi się na niej ją zdecydowanie szybciej, pokrywa fajnie trzyma i kumuluje ciepło.

Robiłam też na niej 3 razy pęczotto ("risotto" ale z kaszy pęczak). Do podsmażenia dałam kilka kropel oleju aby cebula ładnie się zeszkliła. Również sprawdziła się super, wcześniej pęczotto robiłam w garnku z grubszym dnem i niestety ale zdarzało nam się jeść je przypalone. 

PIECZENIE I ODPINANA RĄCZKA i POWŁOKA:


Patelnię użyłam do smażenia i pieczenia mi.n w tym przepisie:

Jabłka podsmażone na patelni, kruszonka na wierzch, do piekarnika i gotowe. 

Podobnie z zapiekankami makaronowymi, tylko tutaj w grę jeszcze wchodzi garnek.
Na patelni podsmażamy mięsko, warzywa, wsypujemy makaron, ser i do piekarnika. 
Z 3 brudnych naczyń robią się 2. Jak dla mnie to spory plus 😄



Również Dutch Baby (pieczony omlet) wychodzi super.
Potrzebujemy do niego:
3 jajka
1/2 szkl. mąki orkiszowej
1/2 szkl. mleka
1 łyżkę masła klarowanego
Owoce
Cukier puder

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej, a mleko nawet lekko podgrzane. Owoce myjemy, obieramy i kroimy na mniejsze kawałki. My użyliśmy śliwek i gruszki. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Na patelni rozgrzewamy masło klarowane. Mleko, jajka i mąkę blendujemy. Przelewamy na patelnię. Układamy owoce. Zdejmujemy rączkę i wkładamy naczynie do piekarnika na 20 minut. Podajemy posypany cukrem pudrem.


Myślę, że warto też wspomnieć, że do patelni nie trzeba używać silikonowych czy wyłącznie drewnianych łyżek, łopatek. Można też używać metalowych. Mogą się pojawić jakieś drobne ryski, ale nie wpływają one na zdrowie czy samo użytkowanie (tak zapewnia producent).

Na patelni wczoraj piekliśmy pizzę. Klasyczną drożdżową, na mące orkiszowej.
Jedną na blaszce, jedną na patelni. I różnicy wiele nie zauważyłam, ale pizza robiona w patelni zdecydowanie szybciej się upiekła. Minusem było rozsmarowanie nożem sosu, nie da się, zdecydowanie lepiej nada się do tego łopatka.


PODSUMOWANIE:
Jak sami przeczytaliście plusów jest WIELE. Super nagrzewanie, łatwość w czyszczeniu, patelnia i naczynie żaroodporne w jednym... Ale czy znalazłam minusy?

Minusem na pewno jest cena, 500 zł to całkiem sporo i na pewno jest sporą barierą. Jednak patrząc na to, że większość patelni służy nam rok, dwa i następuje wymiana, to tutaj jest jakość, która służyć będzie na lata. Do tego oszczędność energii (szybkie, równomierne nagrzewanie) oraz wody (łatwość w zmywaniu, naczynie 2 w 1) to może ten koszt jednak nie jest taki wysoki? 

Dla mnie, liliputa ze słabymi rękami waga jest lekką przeszkodą przy nakładaniu jedzenia na talerz... Ale widzę w tym też plus - mogę ćwiczyć biceps 😊

Miesiąc to tak naprawdę niewiele na test, ale jeżeli patelnia będzie się tak sprawowała dłużej (o czym na bank Was będę informować) to nic tylko kupować. 

Odpowiedź na kluczowe pytanie czy warto... Według mnie TAK.



1 komentarz:

Copyright © 2014 Czarna wisienka , Blogger